Wyróżnili nas

Polub nas

Aktualny cennik zwiedzania Bunkrów

Odwiedza nas 33 gości oraz 0 użytkowników.

Odsłon artykułów:
631726

Usteckie trzecie molo

Usteckie trzecie molo to dziwny, żelbetowy kikut, wrzynający w się w morze przy malowniczej i spokojnej zachodniej plaży. Tymczasem miały tu bazować najeżone działami krążowniki i tankowce z ropą.  W ramach czteroletniego planu budowy III Rzeszy Hermann Goering  zatwierdził na tę inwestycję dziesiątki milionów marek. Otwarcie wielkiego terminalu Hitlera zaplanowano na  wiosnę 1941 roku. Ale wybuchła wojna i  zamiast dwóch kilometrów molo zbudowano tylko około 200 metrów.

Do pomysłu dokończenia inwestycji powrócono w latach 70. XX wieku, w dobie inwestycji ekipy Edwarda Gierka. Tym razem molo miało się stać elementem wielkiego kompleksu stoczniowo – portowego, nazwanego Stocznia "Środek". Plan rozwoju województwa słupskiego z lat siedemdziesiątych przewidywał stworzenie w Ustce do roku 2010 ośrodka przemysłu okrętowego, zatrudniającego 11 tys. ludzi! Stocznia miała zająć całą zachodnią część portu – wraz z plażą, wydmami i lasami - aż po koszary. Miały tu stanąć hale produkcyjne, suwnice, dźwigi i dwa pływające doki. Pechowe dotąd molo stałoby się elementem nowoczesnego pirsu z dwoma żurawiami i torami kolejowymi.

 

W planach Gierka ustecki port był dużo większy, niż przewidywał niemiecki projekt z 1938 roku. Miał powstać jeszcze jeden falochron, zbudowany na pełnym morzu i biegnący równolegle do brzegu w odległości prawie dwóch kilometrów. Planowano, że w Ustce będzie się rozwijać także uzdrowisko i turystyka morska. Do portu regularnie miały zawijać promy ze Skandynawii. Miały…

Przystąpiono do realizacji planu. Pod piły poszło kilka hektarów lasów, zbudowano kilka hal, przeprowadzono wiercenia geologiczne. Opracowano dokumentację  techniczną falochronów i przetestowano prefabrykowane elementy do budowy. Jednak - podobnie jak Niemcy projekt wielkiego portu - Polacy plan budowy wielkiej stoczni realizowali tylko przez kilka lat. Inwestycję wstrzymano, po raz drugi niwecząc szansę mola na stanie się w końcu elementem jakiejś większej sensownej całości